"Gdzieś na mapie miasta..."

Stojąc przy fontannie na Rynku Nowego Miasta i spoglądając na biały kościół Sakramentek, przesuńmy wzrok w lewo, na II piętrową kamienicę obok. Zdobią ją ciekawe malowidła ścienne z postaciami czterech mężczyzn. Owa kamienica, jak wszystkie w sąsiedztwie, ma swoją historię i bogatą teraźniejszość. Przyjrzyjmy się jej nieco.

Od 18 lat mieści się tu Ośrodek Szkolno-Wychowawczy dla dzieci i młodzieży z zaburzonym zachowaniem. Wcześniej był to Państwowy Dom Młodzieży a jeszcze wcześniej Dom Dziecka nr 6 dla chłopców. W latach bezpośrednio powojennych budynek był siedzibą D.Dz. dla sierot po oficerach WP. W czasie II wojny św. natomiast, mieszkające tu dziewczynki (D.Dz. dla dziewcząt) zostały bez dachu nad głową, gdyż budynek został całkowicie zniszczony i spalony (1944r). Pod gruzami zginęło 7 wychowanek. Ta smutna historia i burzliwe dzieje placówek oświatowych mieszczących się kolejno w VII-wiecznej kamienicy przy Rynku Nowego Miasta 4, każe z pokorą i zadumą spoglądać na bieżące sprawy i problemy.

Młodzież, która mieszka tu obecnie, pochodzi najczęściej z rodzin niewydolnych wychowawczo, dysfunkcyjnych, gdzie nierzadko istnieje problem alkoholizmu, zdarzają się akty przemocy. Młodzież ta zagrożona jest patologią, często ma już za sobą pierwszy kontakt z papierosami czy alkoholem. Nie radzi sobie w szkole w sposób należyty, ma problemy z przestrzeganiem norm społecznych, często popada w konflikty. Do tego dochodzą takie problemy jak dysleksja, dysgrafia, coraz częściej ADHD, brak wiedzy o otaczającym świecie, nikłe zainteresowania i ogromne zaległości w nauce.

Kadra pedagogiczna "Domu przy Rynku" to ludzie wykształceni, doświadczeni, od wielu lat związani z tym właśnie miejscem, bardzo zaangażowani w swą pracę, w tworzenie podopiecznym prawdziwego domu.

W pracy wychowawczej główny nacisk kładzie się na to, by pomóc dzieciom zaistnieć w szkole, zniwelować braki i zaległości, by dopomóc w przejściu z klasy do klasy, w ukończeniu szkoły. Dużo wysiłku wkłada się w poprawienie relacji w domach rodzinnych, nauczenie rodziców akceptowania swych dzieci, rozsądnej miłości. Praca z rodziną jest jednym z istotniejszych problemów placówki i jej głównym zadaniem.

Aby młodzi ludzie polubili szkołę i naukę, nauczyli się żyć z wytyczonymi celami, aby podnieśli wiarę w swe możliwości, wychowawcy bardzo dbają o wartościowe spędzanie przez dzieci czasu wolnego i rozwijanie zainteresowań. Wysuwane propozycje to biblioteka, komputery, zajęcia plastyczne z instruktorem, basen, wspinaczka, wspólne wakacyjne wyjazdy czy zielone szkoły, wspólne święta, pikniki, wyjścia do kina, zoo czy bale karnawałowe. Podczas pobytu w ośrodku młodzież przechodzi trening zastępowania agresji (zajęcia ART-u).

Od wielu lat ośrodek współpracuje ze Staromiejskim Domem Kultury. Instruktorzy SDK-u prowadzą z młodzieżą terapię poprzez sztukę w Klubie Twórczym Mikroscena, wcześniej zaś w Klubie Filmowym. Zajęcia cieszą się dużą popularnością. Młodzież chętnie udziela się aktorsko, tworzy, daje występy. Jest to ogromny krok w kierunku przełamywania dziecięcych lęków, barier i oporów.

Na przestrzeni lat "Dom przy Rynku" odwiedziło kilku znakomitych gości. W 1994 roku wizytę złożyła Pani Prezydentowa Hillary Clinton i Pani Danuta Wałęsowa oraz ówczesny minister Oświaty i Wychowania Pan Aleksander Łuczak. W 1997 roku odbyło się spotkanie z Panią Prezydentową Jolantą Kwaśniewską. Przyjaciółmi "Domu" byli p. Irena Szewińska, p. Jacek Żemantowski (były wychowanek D.Dz.) oraz aktorka p. Ewa Błaszczyk. Ośrodek utrzymuje kontakty z hotelem Marriott, klubem "Hybrydy" oraz Telekomunikacją Polską.

"Dom przy Rynku" wychował kilka pokoleń młodzieży. Byli wychowankowie dziś już sami są rodzicami. Odwiedzają dom i ludzi, z którymi przeżyli swe młode lata, gdzie, jak powiadają "prostowali ścieżki swego życia". Niektórym udało się i powiodło, innym mniej. Są i tacy, którzy odeszli na zawsze….

Ale o tym może już następnym razem.

Mariola Pollakowska